Życie wpisane w kredyt

25 lipca 2010

Kiedyś rynek kredytowy był nie tylko bogaty w oferty typu: kredyty bez sprawdzania w biurze informacji kredytowej, kredyty bez zaświadczenia o dochodach, czy bez poręczycieli . Najważniejsze jednak było to, że takie kredyty można było w bankach dostać. Teraz o takich kredytach raczej możemy zapomnieć, bowiem banki już dawno zaprzestały typowego dla nich w swoim czasie rozdawnictwa kredytowego. Przecież do niedawna niemal każdy, kto tylko złożył wniosek mógł liczyć na kredyt – i to nie na jeden. Mało tego, miał go na… bank. Teraz banki wolą dmuchać na zimne, bowiem sparzyły się na tym typowym dla siebie rozdawnictwie. Zadłużenie kredytobiorców wobec banków stale rosło więc rzeczą naturalną było, że banki musiały zareagować i zareagowały. Do niedawna tylko zadłużenie z kart kredytowych przekroczyło juz 15 miliardów złotych, nie mówiąc już o kredytach konsumpcyjnych i mieszkaniowych. A tak na marginesie będąc przy tych ostatnich należy dziwić się, że nie funkcjonuje pomoc jaką państwo zadeklarowało osobom, które zostały zwolnione z pracy nie z własnej winy. Pomoc dotyczy finansowego wsparcia spłat kredytów mieszkaniowych i hipotecznych, a ich miesięczna wysokość sięga nawet 1200 złotych. Rząd przeznaczył na ten cel kilkaset milionów złotych, a dotychczas wykorzystanych zostało niespełna kilkanaście milionów złotych. Program ten ma obowiązywać do końca 2010 roku i jest jeszcze szansa, aby z takiego dofinansowania skorzystać. Patrząc na kampanie reklamowe banków oraz firm pożyczkowych  można wywnioskować, że wystarczy wyciągnąć rękę i kredyt ma się w kieszeni. Tymczasem jest to tylko czysty marketing i zanim dostaniemy do ręki pieniądze zostaniemy dokładnie przez bank prześwietleni. Teraz kredyty bez sprawdzania, czy też kredyty bez zaświadczenia o dochodach należą do rzadkości lub w ogóle nie wchodzą w rachubę. Oczywiście można się o nie starać i z pewnością nikt takiego kredytobiorcy szczegółowo nie będzie sprawdzać, ale tylko w firmach pożyczkowych.
– Problem tylko w tym, że koszt kredytu w takiej firmie pożyczkowej jest nawet o 100 procent większy niż w banku. Wprawdzie banki też stosuja lichwiarskie metody pożyczania pieniędzy, ale nie aż w tak wyrafinowany i jawny sposób jak firmy pożyczkowe. Zresztą, jeżeli klienci banków mają w nich konta bankowe na które regularnie spływają pieniądze, powiedzmy z wynagrodzeń czy emerytur to mogą liczyć na kredyty bez zaświadczenia. Po co bankom zaświadczenia skoro mają wglad do rachunków swoich klientów? Ale jeżeli takich kont nie mamy nie łudźmy się, bank z pewnością zażąda zaświadczenia o dochodach, ale także innych dokumentów – powiedział znawca tego rynku.