Życie na kredycie

23 kwietnia 2010

– Kredyt mamy niejako wpisany w nasze życie. Teraz rodzice nowo narodzonego dziecka nie wyobrażają sobie chrzcin bez hucznego przyjęci, które najczęściej odbywa się w lokalach, a jak nie ma na to pieniędzy problem rozwiązuje kredyt. Pierwsza komunia dziecka, to drugie wydarzenie, niemal kultowe już i nikt nie wyobraża sobie tej uroczystości bez suto zastawionych stołów. Przypominam sobie jak jeden z moich sąsiadów na ucztę pierwszokomunijną wynajął zespół muzyczny, który przygrywał biesiadnikom jak na weselu. Oczywiście zadłużył się, ale polskie „zastaw się a postaw się” musiało zafunkcjonować. A później kolejne lata, dorosłe życie pełne wyrzeczeń i kredytów, mieszkanie na kredyt, wyposażenie na kredyty, auto na kredyt itd. Życie na kredycie to sposób na życie przeciętnego Polaka. I najlepiej jak są to kredyty bez sprawdzania. To najbardziej nas kręci, bowiem po co mają nam grzebać w papierach. A nuż czegoś się tam dogrzebią? Najlepiej jakby bank nie sprawdzał nas w biurze informacji kredytowej, bowiem kiedyś mieliśmy poślizgi w spłacaniu kolejnych rat. Dobrze też byłoby, aby kredyty bez sprawdzania były też tylko na dowód i bez żadnych zaświadczeń. No i po co jakieś tam zabezpieczenia czy poręczenia – twierdzi jeden z kredytobiorców.
Ale o takich kredytach raczej musimy zapomnieć, bowiem banki już dawno zaprzestały typowego dla nich w ubiegłych latach rozdawnictwa kredytowego. Przecież do niedawna niemal każdy mógł złożyć w banku wniosek o kredyt gotówkowy i miał go jak…w banku. Teraz banki wolą dmuchać na zimne, bowiem sparzyły się na tym typowym dla nich rozdawnictwie. Zadłużenie kredytobiorców wobec banków stale rośnie. Tylko zadłużenie z kart kredytowych przekroczyło juz 15 miliardów złotych, nie mówiąc już o kredytach konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Będąc przy tych ostatnich należy dziwić się, że nie funkcjonuje pomoc jaką państwo zadeklarowało osobom, które zostały zwolnione z pracy nie z własnej winy. Pomoc dotyczy finansowego wsparcia spłat kredytów mieszkaniowych i hipotecznych, a ich miesięczna wysokość sięga nawet 1200 złotych. Rząd przeznaczył na ten cel kilkaset milionów złotych, a dotychczas wykorzystanych zostało niespełna 3 miliony złotych. Program ten ma obowiązywać do końca 2010 roku i jest jeszcze szansa, aby z takiego dofinansowania skorzystać. Patrząc na kampanie reklamowe banków oraz wszelkiej maści firm pożyczkowych  można wywnioskować, że wystarczy wyciągnąć rękę i kredyt mamy jak w banku. Tymczasem są to tylko czyste zabiegi marketingowe i zanim dostaniemy do ręki pieniądze zostaniemy dokładnie prześwietleni przez bank. Teraz kredyty bez sprawdzania nie wchodzą w ogóle w rachubę. Można się o takie starać i z pewnością nikt takiego kredytobiorcy szczegółowo nie będzie sprawdzać, w firmach pożyczkowych. Tym kredytodawcom wystarczą tylko stałe dochody klienta. Problem tylko w tym, że najczęściej koszt takiego kredytu znacznie przewyższa jego kwotę.