Archiwa tagu: kredyt

Kredyt oszczędnościowy?

Kredyt oszczędnościowy? kredyt oszczędnościowy inwestycje Kredyt oszczędnościowy brzmi jak coś niedorzecznego. Kredyt przecież nic z oszczędzaniem nie ma. W końcu spłaca się zawsze więcej niż się pożycza, więc gdzie tu miejsce na oszczędzanie? Otóż, jeżeli chodzi o kredyt oszczędnościowy, to nie jest to nic, co znajdziemy jako produkt oferty bankowej. Jest to raczej określenie tego, co z kredytem można zrobić. Ale, żeby rozjaśnić temat w pełni, zapraszam do przeczytania informacji poniżej. Niby to co napisałem wyżej jest niejasne i zawiłe, ale w praktyce wszystko jest dużo prostsze i przejrzyste. Jeżeli chcemy wziąć kredyt oszczędnościowy, to musimy znaleźć ofertę z jak najniższymi ratami. Są na to dwa sposoby. Pierwszy, który polega na wydłużeniu okresu spłaty do jak najdłuższej opcji. Druga opcja polega na znalezieniu banku, który zaoferuje nam najlepsze oprocentowanie kredytu. Jeżeli już wykonamy, którąś z tych dwóch czynności, to zaczyna się sprawa związana z oszczędzaniem. A raczej z inwestowaniem, które ma przynieść zysk. Bo po prostu z kwoty kredytu staramy się uzyskać jak najwięcej odsetek. Nie da się tego uczynić wpłacając pieniądze na lokatę. Kredyty są niestety wyżej oprocentowane niż lokaty bankowe. Dlatego musimy znaleźć produkt, który pozwoli nam na zyskanie nieco większego oprocentowania, przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka straty. Gra na giełdzie może nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Za to można spróbować nowych sposobów, takich jak produkty strukturyzowane, które potrafią dać naprawdę dobry zarobek, a w najgorszym przypadku wyjmiemy tyle pieniędzy, ile włożyliśmy na taką inwestycję. Cały sekret kredytów oszczędnościowych polega właśnie na tym, żeby wziąć jak najtańszy kredyt, a jednocześnie spróbować uzyskać jak najwięcej zarobić inwestując pożyczone pieniądze. Czy taki zarobek jest faktycznie realny? Oczywiście, jednak musimy pamiętać, że jeżeli nigdy wcześniej nie inwestowaliśmy, to dowiedzmy się jak najwięcej o inwestycjach.  

Kredyt dla samotnych

Kredyt dla samotnych Kredyty kredyt dla samotnych  Kto powiedział, że osoby samotne lub samotnie wychowujące dziecko nie potrzebują własnych czterech ścian? Dlaczego więc młode małżeństwa miałyby być bardziej faworyzowane przez państwo i podlegać dopłatom do kredytu hipotecznego? Dawniej tak właśnie było. Od sierpnia zeszłego roku weszły w życie nowe przepisy, które pozwalają uzyskać dofinansowanie ze strony państwa do kredytu, który ma być przeznaczony na kupno mieszkania. Kredyt dla samotnych z pomocą Rodziny na swoim wygląda o niebo lepiej od zwykłej opcji.
Przede wszystkim program Rodzina na swoim oznacza, że zarówno kredyt dla małżeństw, jak i kredyt dla samotnych będzie o wiele lżejszy do spłacenia i tańszy w końcowym rozrachunku. Przez pierwsze osiem lat kredytu państwo zobowiązuje się dopłacać nawet do 50% każdej miesięcznej raty. A to oznacza, że taki kredyt może być tańszy w ostatecznym rozrachunku o nawet 70 000zł. Nie wszystko jednak jest takie „różowe”, bo są też pewne warunki, które trzeba spełnić. Jeżeli kredyt dla samotnych miałby podlegać dofinansowaniu przez Rodzinę na swoim, to osoba taka nie może mieć więcej niż 35 lat, a w dodatku musi być to jej pierwsze mieszkanie. Kolejnym ważnym aspektem jest metraż – tutaj 30 metrów kwadratowych musi singli zadowolić. Jeśli chodzi o dofinansowanie dla rodzin oraz osób samotnie wychowujących dzieci, to powierzchnia podlegająca dofinansowaniu wynosi w przypadku mieszkania – 75m kwadratowych, w przypadku domu 140 metrów kwadratowych.
Tak więc widać, że kredyt dla samotnych nie musi być wcale spłacany samotnie. Aby wyliczyć koszt kredytu i wysokość raty, a także wysokość dopłaty ze strony państwa, można skorzystać z kalkulatora rodziny na swoim, który znajduje się na oficjalnej stronie programu. Znajdziemy tam także odpowiedzi na wiele pytań, a w razie konieczności znajdziemy kontakt do doradców.

Sezon na budowy

Sezon na budowy Banki kredyt inwestorzy

Nie jest tajemnicą, że na rynku kredytów hipotecznych i mieszkaniowych ruch jest znacznie mniejszy niż w okresie analogicznym roku ubiegłego. Powodów jest co najmniej kilka, ale główny to podniesienie progu zdolności kredytowych oraz zamieszanie na rynkach finansowych europy i kłopoty strefy euro. W związku z tym kredyty hipoteczne takie jak kredyt na budowę domu i kredyt na działkę budowlaną nie cieszą się zbyt wielki zainteresowaniem. Analitycy finansowi są odmiennego zdania i twierdzą, że na rynku nieruchomości można zauważyć stale wzmagający się ruch, że coraz więcej się buduje, a najwięcej budują inwestorzy indywidualni. Stwierdzono też, że dzieje się tak przede wszystkim na obrzeżach wielkich miast, a najwięcej buduje się w stolicy, bowiem tam właśnie najbardziej rozbudowana jest infrastruktura komunikacyjna. Z pewnością jest w tym sporo racji, bowiem wystarczy tylko wyjechać poza obręb dużych miast, aby trafić na całe osiedla dopiero budujących się domów jednorodzinnych. Aby jednak budować niezbędne są kredyty na budowę domu i takich kredytów banki udzielają, podobnie zresztą jak kredytów na zakup mieszkania. Tymczasem może nie jest to jeszcze ten ruch co w latach 2007-2008, wtedy bowiem firmy deweloperskie przeżywały prawdziwy rozkwit, a ich właściciele szastali kasą na lewo i prawo, ale mimo to budują i sprzedają. Kiedyś sprzedawano tysiące mieszkań po wręcz bajecznie wysokich cenach, ale oderwanych od rzeczywistości, mimo to kupców nie brakowało, bowiem kwitł też rynek kredytów mieszkaniowych, a kredyty na budowę domu czy ich zakup było bardzo łatwo otrzymać. No i nie brakowało na tym rynku inwestorów zagranicznych. Ale gdy zamierzamy się budować w pierwszej kolejności myślimy o działce budowlanej i w pierwszej kolejności zabiegamy o kredyt na działkę budowlaną. Chyba, że ktoś ma gotówkę i kredyt na działkę budowlaną nie jest mu potrzebny.
– Nie tak odległy jest czas kiedy w okresie wielkiego mieszkaniowego boomu Polacy kupowali mieszkania nie tylko dla własnych potrzeb, ale również po ich uprzednim wykończeniu do późniejszej odsprzedaży – oczywiście z zyskiem. Wszyscy też, nie wyłączając deweloperów, kupujących mieszkania na własny użytek, a także zwykłych kombinatorów, najczęściej na budowę mieszkań oraz ich kupno zabiegali w bankach kredyty na dom w szwajcarskiej walucie. W tamtym okresie banki nie były tak rygorystycznie nastawione do zdolności kredytowych swoich klientów, więc jedynym dylematem było tylko w jakiej walucie kredyty na dom wybrać. Franki szwajcarskie były wtedy najpewniejszą walutą i najmniejsze były wówczas koszty takich kredytów. Teraz za to trzeba płacić. Poza tym inwestorzy przymierzający się do kredytów na budowę czy tez zakup działki powinni wiedzieć, że kredyty walutowe raczej nie wchodzą już w rachubę, ponieważ banki póki co wystrzegają się takiego kredytowania.

Kredyt na PIT

Kredyt na PIT kredyt kredyt na PIT gotówka  Kredyt na PIT nie jest w żadnym wypadku produktem, który przygotowany jest do tego, by przeznaczyć go na podatek. Chodzi tu o zaświadczenie. Standardowo bank wymaga do rozpatrzenia kredytów takich dokumentów jak zaświadczenie o zarobkach, czasem wystarczą dwa dokumenty ze zdjęciem i deklaracja o zarobkach, a jeszcze w innych wypadkach wystarczy, że jesteśmy posiadaczami konta ze stałymi wpływami z tytułem wynagrodzenie. Getin Bank proponuje jednak, by potencjalny kredytobiorca przedstawił swój PIT i na jego podstawie otrzymał od banku pieniądze.
Kredyt na PIT to innymi słowy zwykły kredyt gotówkowy, tyle, że wymagane zaświadczenie musi być właśnie PIT-em. Oprocentowanie nominalne, które proponuje bank do tego kredytu wynosi 6,99%. Kwota kredytu musi zawierać się między 5000zł, a 150 000zł. Getin Bank nie chce od swych potencjalnych klientów prowizji za przyznanie pieniędzy. Jest za to nagroda. Jeśli weźmiemy kredyt na PIT, to w prezencie otrzymamy bon SODEXO o wartości 100zł. Bony Sodexo są akceptowane w około 50 tysiącach placówek w Polsce, jako forma zapłaty za towary i usługi, m.in. przez wszystkie hipermarkety, wiodące sieci handlowe, sklepy odzieżowe, obuwnicze, sportowe, stacje paliw oraz placówki o charakterze kulturalno-rekreacyjno-turystycznym. Kredyt możemy rozłożyć maksymalnie na 100 miesięcy.
Warunki, jakie należy spełnić, aby otrzymać kredyt na PIT, to:
– dowód osobisty oraz PIT-11, PIT-40 lub PIT-40A
– jeśli sami rozliczamy się z US, potrzebny będzie PIT-11 od pracodawcy, jeśli rozliczenie z US spoczywa na pracodawcy PIT-40, dla emerytury lub renty potrzebny będzie PIT-40A
– ukończone 18 lat (nie ma górnej granicy wieku)
Oferta z pewnością przypadnie do gustu wszystkim łowcom okazji. W końcu można wziąć kredyt, za który dostanie się jeszcze prezent. W dodatku sam kredyt posiada korzystne warunki, które mogą zadowolić nawet najbardziej wybrednych klientów.

Podobne oferty

Podobne oferty kredyt rata spłata Kiedy tylko zbliżają się święta, obojętnie czy są to święta Bożego Narodzenia czy też Wielkanocy bardzo uaktywniają się niemal wszystkie placówki handlowo-usługowe, a przede wszystkim banki, które dotychczas zazwyczaj niezbyt chętnie przyznawały swoim klientom kredyty i pożyczki. Ale na święta można klientom wcisnąć nawet największy bubel, bo na święta potrzebujemy gotówkę na prezenty oraz na zastawienie świątecznego stołu. Znane jest bowiem tradycyjne polskie powiedzenie „zastaw się a postaw się” i Polacy od wieków się zastawiają. Z pewnością jednak nie wszystkie propozycje świąteczne są nieuczciwe i nie warte uwagi. Z ciekawą na przykład ofertą wyszedł AIG Bank Polska SA, który oferuje swoim klientom kredyt gotówkowy na dogodnych warunkach. A rata kredytu? Kredyt można uzyskać od 1000 do nawet 120 000 złotych. Rata kredytu wynosi w tej ofercie już od 44 złotych, wszystko bowiem zależy od kwoty jaką klient zechce w tym banku wziąć. „Proponujemy lekkie oprocentowanie – teraz niższe o 6 procent. Co trzeba ze sobą zabrać, aby taki kredyt otrzymać? Przede wszystkim dowód osobisty. Poza tym jeden z trzech ostatnich odcinków emerytury, albo decyzję o jej przyznaniu lub waloryzacji. Może być też wyciąg bankowy potwierdzający wpływ emerytury na konto. Z propozycji tej można skorzystać do 16 grudnia 2010 roku, dlatego zapraszamy do naszych oddziałów AIG Banku. Zapewniamy przy tym swobodę w wyborze wysokości raty i możliwość wskazania terminu miesięcznych spłat”. Tyle bank i jak widać jest to oferta skierowana do emerytów, którzy najczęściej z takich świątecznych kredytów gotówkowych korzystają. Jak bowiem nie kupić ukochanym wnukom prezentów i nie przygotować dla najbliższej rodziny wigilijnej kolacji? Nie twierdzę, że jest to zła propozycja, ale jak dla mnie jest zbyt mało informacji o tym produkcie. Zresztą niemal wszystkie podobne oferty nie zawierają takich informacji jak: rzeczywiste oprocentowanie kredytu oraz informacji dotyczących wszystkich opłat. Brakuje więc mi informacji jak wysoko jest ten czy inny kredyt oprocentowany, a nie o ile procent jest mniejszy niż zwykle. AIG Bank SA nie informuje swoich potencjalnych klientów jaką pobierze prowizję, opłatę przygotowawczą, a także czy istnieją inne opłaty, które decydują o rzeczywistych kosztach kredytu. Ktoś może powiedzieć, że czepiam się, bowiem każdy może pójść do oddziały i sprawdzić. To prawda, ale najczęściej ludzie starsi nie znają się na niuansach bankowych i najczęściej podpisują umowy w ciemno. Dlatego nie widzę przeszkód, aby informacje przekazywane przez banki były bardziej szczegółowe.

Od dawna omijają prawo

Od dawna omijają prawo Banki kredyt koszt

Decydując się na kredyt staramy się, chcielibyśmy mieć jak najtańszy kredyt najlepszych na jak najlepszych warunkach. Czyli taki dobry kredyt. Wiemy jednak doskonale, że dobry kredyt tak naprawdę nie istnieje. Dobrych kredytów nie było, nie ma i z pewnością nie będzie. Może być najkorzystniejszy kredyt w naszej sytuacji materialnej, może być na jak najlepszych dla nas warunkach, ale każdy kredyt ma to do siebie, że należy go nie tylko spłacić, ale bank musi na tej transakcji również zarobić. Zarabia i to niemało na oprocentowaniu, opłatach bankowych, prowizjach, marżach, ubezpieczeniu, itd. Oczywiście płacą za to wszystko kredytobiorcy i jak się okazuje niemało. Jeszcze kilka lat temu za dobry kredyt uznawano kredyt we frankach szwajcarskich. Wtedy frank stał bardzo nisko i zaciągnięcie kredytu w szwajcarskiej walucie było najtańszym zabiegiem kredytowym. Ale teraz kredytobiorcy, którzy zdecydowali się wtedy na walutę szwajcarską słono za to płacą. Dlatego wielu z nich już myśli o przewalutowaniu kredytu, ale doradcy finansowi ostrzegają przed tą decyzją. Jest to bowiem najgorszy moment na podejmowanie tego typu decyzji. Wiec może dobry kredyt w złotówkach? Niekoniecznie, bowiem rada polityki pieniężnej w ubiegłym roku aż czterokrotnie podnosiła stopy procentowe i kto wie ile jeszcze razy podniesie. A przecież każda taka ingerencja rady to wzrost rat kredytów wziętych w złotówkach. A więc tak naprawdę dobry kredyt nie istnieje, czasami jednak w wielu sytuacjach jest jedynym wyjściem, więc kredytobiorców nie brakuje. Tymczasem z rzeczywistych wyliczeń wynika, że koszt kredytu w banku sięga nawet 60 i więcej procent, w parabankach nawet 200 procent. Niemal wszystkie banki stosują lichwiarskie zasady w pożyczaniu pieniędzy. Czy w takiej sytuacji można w ogóle mówić o dobrych kredytach i czy istnieje jeszcze najkorzystniejszy i najlepszy dla kredytobiorcy kredyt? Mało prawdopodobne. Natomiast są banki i są oferty o wiele bardziej korzystne niż większości banków i takich banków szukajmy. Ofert jest wprawdzie zatrzęsienie, ale wybrać dla siebie najkorzystniejszą jest naprawdę problemem. Banki tłumacza się, że taka sytuacja spowodowana jest kryzysem na europejskich rynkach gospodarczych – są to jednak tłumaczenia nie do przyjęcia i chyba ma rację jeden z dziennikarzy twierdząc, że po prostu banki nauczyły się omijać ustawę antylichwiarską. Przypomnijmy, że zapisy tej ustawy ograniczają wysokość nominalnego oprocentowania do wysokości czterokrotności stopy lombardowej NBP. W chwili obecnej wynosi to około 24% i do tego jak widać dostosowały się tylko dwa banki. Pozostałe ominęły obowiązujące je przepisy, albo po prostu złamały prawo i tym powinna się zająć komisja nadzoru finansowego

.

Najgorzej mają przedsiębiorcy

Najgorzej mają przedsiębiorcy Banki kredyt przedsiębiorcy

Jeszcze 3-4 lata temu o jakikolwiek kredyt było stosunkowo łatwo. Po prostu banki nie robiły jeszcze problemów z kredytami. Klienci więc brali kredyty, kupowali mieszkania, rynek nieruchomości się kręcił i wszyscy byli zadowoleni. Podobnie rzecz miała się z firmami, przedsiębiorcy również nie mieli problemów z finansowaniem swojej działalności poprzez kredytowanie i najczęściej kredyt obrotowy czy inwestycyjny rozwiązywały ich problemy. Ale potem nastąpił krach, banki postanowiły znacznie ograniczyć udzielanie kredytów i to nie tylko kredytów dla klientów indywidualnych. A już o kredyt obrotowy na bieżącą działalność czy inwestycyjny na rozwój firm było szczególnie trudno. Zresztą na pewien czas banki nawet w ogóle zawiesiły kredytowanie. Nie był to też najlepszy okres dla rynku mieszkaniowego, nie był przedsiębiorców, którzy mieli kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej swoich firm i nie był dla klientów indywidualnych. Tymczasem zarządzanie przedsiębiorstwem wymaga środków oraz osób znających się na swojej profesji. Jeżeli tego nie ma mogą pojawić się kłopoty. Nic więc dziwnego, że wiele firm źle zarządzanych szybko bankrutowało.
– Po okresie tak zwanej transformacji pojawiło się na naszym rynku wiele firm prywatnych, które na przestrzeni dość krótkiego okresu stały się poważną konkurencją na firm państwowych. Zresztą firmy państwowe również były prywatyzowane – wchodziliśmy w okres wolnego rynku. Nie ulega wątpliwości, że w funkcjonowaniu firm prywatnych, jak również i państwowych, najważniejszą rzeczą są finanse, a w drugiej kolejności właściwe nimi zarządzanie. Firmy państwowe najczęściej nie muszą się martwić o kasę, ponieważ dotowane są z budżetu państwa, dlatego kredyt obrotowy, czy też inwestycyjny najczęściej są im obce. Prywatne firmy, prócz własnych środków najczęściej korzystają właśnie z kredytów bankowych – twierdzi jeden z przedsiębiorców.
Banki natomiast coraz częściej usiłują przedsiębiorców przekonać, że są dla nich przychylne. Najczęściej jest to tylko czysty marketing. Oczywiście mają przygotowane pakiety dla firm, ale najczęściej dotyczą kont, kart płatniczych, bankowości internetowej, upustów czy rabatów. Niewiele się natomiast mówi o kredytowaniu firm. Tymczasem jak wiadomo najwięcej kłopotów finansowych mają małe i średnie firmy, które – jak to określono w jednym z pism – generują około 80 procent polskiego krajowego produktu brutto. Tymczasem nikogo to nie interesuje. Multibank przyznaje, że tylko 15-20% mikro i małych firm korzysta z takich kredytów.
– Z jednej strony przedsiębiorczość Polaków rozwija się dynamicznie. Z drugiej – wyraźne są wieloletnie braki w finansowaniu zewnętrznym małych przedsiębiorstw co ogranicza inwestycje w rozwój tych firm – powiedział kolejny przedsiębiorca

Decyzja musi być przemyślana

Decyzja musi być przemyślana kredyt raty komornik

Takich historii jest wiele, ale czy wyciągamy z tego wnioski? Skoro się powtarzają to raczej nie. Zawsze decyzję o jakimkolwiek kredycie należy dokładnie przemyśleć. Nie zawsze w życiu jest tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Jeżeli decydujemy się na kredyt, szczególnie ten długoterminowy, to pamiętajmy, że będziemy musieli spłaca co miesiąc raty kredytu.
– Chciałem opowiedzieć swoją historię jako ostrzeżenie dla innych. Nie chcę nikogo pouczać, ale ostrzec przed bezmyślnym wpuszczaniem się w kredyty, których później nie jesteśmy w stanie spłacać. Kilka lat temu wraz z żona wzięliśmy kredyt w wysokości 120 000 złotych, zabezpieczeniem tego kredytu nie była – jak to się teraz najczęściej praktykuje – hipoteka, ale weksel oraz poręczyciele. Wtedy miałem jeszcze doskonale płatna pracę, żona również pracowała, więc raty kredytu spłacaliśmy regularnie i bez problemów. Niestety wkrótce potem przyszedł kryzys i wszystko się zmieniło. Straciłem pracę, żyło nam się coraz ciężej, oszczędności szybko topniały, a ja mimo ciągłych poszukiwań nie mogłem znaleźć nowej pracy. Doszło w końcu do tego do czego musiało dojść, mianowicie nie byliśmy już w stanie spłacać zaciągniętego w banku kredytu – powiedział jeden z kredytobiorców.
Później przez jakiś czas ów kredytobiorca negocjował z bankiem odroczenie spłaty, ale po okresie karencji nadal nic się nie zmieniło w jego sytuacji materialnej. Wobec tego bank wymówił mu umowę i już tylko czekał na zajęcia komornicze. Nie musiał zresztą zbyt długo czekać, bowiem po wyroku niemal natychmiast zostało zablokowane jego jedyne konto, a na wynagrodzeniu żony kredytobiorcy komornik położył też swoją łapę. Jednak nie tylko wynagrodzenie jego żony zostało zajęte, ponieważ komornik zlicytował także ich samochód oraz najwartościowsze sprzęty.
– Zapomniałem dodać, że wychowujemy dwójkę dorastających dzieci, więc można się tylko domyślać jaki to był dla nich szok. Na szczęście nie był to kredyt hipoteczny, bowiem być może zostalibyśmy eksmitowani. Od poręczycieli naszych komornik niewiele mógł ściągnąć, bowiem mają jeszcze mniej od nas. Być może w podobnej do naszej sytuacji znalazło się wiele rodzin, więc wiedzą najlepiej jak to wszystko wygląda. Jeżeli ktoś oglądał film „Komornik” to widział jak to wszystko wygląda. Powiem tylko, że nie jest to film przebarwiony, a nawet powiedziałbym, że nie do końca oddaje atmosferę procesu komorniczego. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ponieważ kredyt braliśmy w dobrej wierze. Poza tym nie braliśmy kilku czy jak to niektórzy robili, kilkunastu kredytów, a później popadali w pułapkę kredytową i tak jak my przestali płacić raty kredytu. My wpadliśmy tylko dlatego, ponieważ straciłem pracę, a nowej nie mogłem znaleźć. Ględzenie o pomocowych programach rządowych dla takich jak ja jest tylko ględzeniem. Proszę kiedyś udać się po taką pomoc i zobaczyć jak to wszystko wygląda. Poza tym nawet jeżeli ktoś już taką uzyska to i tak jest to kredyt, który później trzeba będzie spłacić. Nas zlicytowano, ale nie każdego musi to spotkać. Może ktoś będzie miał więcej od nas szczęścia. Przecież kredyty są dla ludzi, ale przynajmniej bierzmy je z głową – opowiada swą historię jeden z niefortunnych kredytobiorców

Diametralne zmiany

Diametralne zmiany kredyt Finanse internet Przed kryzysem banki prowadziły nieskomplikowaną i przyjazną dla klienta politykę kredytową, a klienci odwzajemniali to zaufanie spłacając regularnie swoje zadłużenia. Ich plany były jasne i przejrzyste – wziąć kredyt i uczciwie się z niego rozliczyć. Podobna sytuacja była w firmach. O kredyt obrotowy czy inwestycyjny było łatwo i prosto, firmy brały kredyty i spłacały je, a banki nieźle na tym zarabiały. Tylko wtedy, czyli przed kryzysem, ten kto starał się o kredyt mógł być pewien, że kredyt taki otrzyma, obojętnie czy był to kredyt mieszkaniowy, kredyt samochodowy, kredyty obrotowy, inwestycyjny, kredyt bez zaświadczeń, bik, czy bez poręczycieli. Taka sielanka na linii bank-klient nie mogła jednak trwać wiecznie i gdy tylko przyszedł kryzys wszystko diametralnie się zmieniło. Zmieniła się też sytuacja wielu polskich rodzin, bowiem jedna pod drugiej bankrutowały firmy / bankrutowały między innymi dlatego, ponieważ nie mogły doprosić się w banku o kredyt obrotowy nie mówiąc już o inwestycyjnym/, a ich pracownicy lądowali na bruku. Zmieniła się też sytuacja banków i ich polityka kredytowa. W najtrudniejszym okresie trudno było o jakikolwiek kredyt, a w wielu przypadkach banki wstrzymały w ogóle kredytowanie. Znacznie zaostrzyły też warunki kredytowe, a kredytach bez zaświadczeń czy bez bik można było zapomnieć. Tymczasem mijał czas i sytuacja stabilizowała się, a wraz z tym łagodniała polityka kredytowa banków. Odwilż na linii bank-klient nie trwała jednak długo. Banki przypomniały sobie o tak zwanych zlych kredytach, czyli o kredytach spłacanych ze znacznym opóźnieniem, bądź nie spłacanych w ogóle. Ich plan inwestycyjny był jasny – inwestujemy w kredyty, ale nie damy się po raz drugi wciągnąć w takie niepewne interesy. Polityka taka dotyczy w szczególności przedsiębiorców. I tego banki trzymają się do dziś.
Początkowo, naciskani bankowcy twierdzili, że przynajmniej na razie nie podejmą żadnych drastycznych kroków w stosunku do ociągających się ze spłatą kredytów i będą negocjować z nimi terminy spłat. Okazuje się jednak, że albo nie dogadały się z tymi klientami, albo po prostu bankowcy stracili cierpliwość. W związku z tym teraz najczęściej pukają do takich deliwentów komornicy lub windykatorzy, zaczęto także wyprzedaż złych kredytów. Na przykład pko bp zdecydował się na sprzedaż niespłacanych kredytów klientów indywidualnych, małych i średnich firm, a także klientów korporacyjnych. W pierwszym rzucie na łączna kwotę około 600 milionów złotych, a później wystawił na sprzedaż jeszcze jedną porcję złych kredytów o podobnej wartości. W ślad za pko bp poszły inne banki, w tym bz wbk, bgż, bph, fortis bank i ing bank śląski. Taka sytuacja raczej nie powinna być zaskoczeniem, bowiem należało się takich działań spodziewać. Niespłacanych regularnie kredytów jest jeszcze wiele, ale sytuacja jest już na tyle opanowana, że banki postanowiły złagodzić swoją politykę kredytową, szczególnie w sektorze kredytów hipotecznych i mieszkaniowych. Taki mają plan i trzeba przyznać, że jest rygorystycznie przestrzegany i realizowany. Nie zmieniła tego nawet dość skomplikowana sytuacja finansowa na rynkach europejskich i światowych. Klienci mogą więc nadal liczyć na kredyty.

Ważna konsolidacja

Ważna konsolidacja Banki kredyt przedsiębiorstwa

Kiedyś o kredyt obrotowy czy inwestycyjny firmom było o wiele łatwiej i prościej niż obecnie. Przedsiębiorstwa często brały takie kredyty i spłacały je, a banki pożyczały pieniądze i nieźle na tym wychodziły. Tylko wtedy, czyli przed kryzysem,  ten kto starał się o kredyt mógł być pewien, że kredyt taki otrzyma, obojętnie czy był to kredyt mieszkaniowy, kredyt samochodowy, obrotowy, inwestycyjny, kredyt bez zaświadczeń,  bik, czy bez poręczycieli, itd. Taka sielanka  na linii bank-klient nie mogła jednak trwać wiecznie i gdy tylko przyszedł kryzys wszystko diametralnie się zmieniło. Zmieniła się też sytuacja wielu polskich rodzin, bowiem jedna pod drugiej bankrutowały firmy, a bankrutowały między innymi dlatego, ponieważ nie mogły liczyć na banki oraz kredyt, dlatego pracownicy tych firm lądowali na bruku. Zmieniła się również sytuacja banków i ich polityka kredytowa. W najtrudniejszym okresie trudno było o jakikolwiek kredyt, a w wielu przypadkach banki wstrzymały całkowicie kredytowanie. Znacznie zaostrzyły też warunki kredytowe, a o kredytach bez zaświadczeń czy bez bik można już na zawsze zapomnieć. Tymczasem mijał czas, sytuacja stabilizowała się, a wraz z tym łagodniała polityka kredytowa banków. Jednakże odwilż na linii bank-klient nie trwała zbyt długo. Banki przypomniały sobie o tak zwanych złych kredytach, czyli o kredytach spłacanych ze znacznym opóźnieniem, bądź nie spłacanych w ogóle. Ich plan inwestycyjny był jasny -  inwestujemy w kredyty, ale nie damy się po raz drugi wciągnąć w takie niepewne interesy z niepewnymi przedsiębiorstwami, które nie radzą sobie na rynku. Polityka taka dotyczy w szczególności właśnie takich przedsiębiorców. I tego banki trzymają się do dziś. Dlatego tak trudno jest firmom o kredyt, ale nie o kredyt konsolidacyjny dla firm. Z tym jest już łatwiej, ponieważ kredyt konsolidacyjny dla firm kosztuje. Poza tym jeżeli firma jest w trakcie spłaty wcześniejszych kredytów to z pewnością może się pożegnać z kolejnym kredytem, ale jeżeli sięgnie po kredyt konsolidacyjny dla firm może na taki kredyt liczyć, bowiem łatwiej jest jej wtedy spłacać jeden kredyt niż kilka. Banki o tym wiedzą i łatwiej taki kredyt konsolidacyjny dla firm przyznają. Jest to jakieś wyjście z sytuacji, ale konsolidacja kredytów to nie kolejny kredyt na zapewnienie sobie płynności czy też na rozwój przedsiębiorstwa więc firmy rzadko po takie kredyty sięgają.