Sezon na budowy

31 marca 2012

Nie jest tajemnicą, że na rynku kredytów hipotecznych i mieszkaniowych ruch jest znacznie mniejszy niż w okresie analogicznym roku ubiegłego. Powodów jest co najmniej kilka, ale główny to podniesienie progu zdolności kredytowych oraz zamieszanie na rynkach finansowych europy i kłopoty strefy euro. W związku z tym kredyty hipoteczne takie jak kredyt na budowę domu i kredyt na działkę budowlaną nie cieszą się zbyt wielki zainteresowaniem. Analitycy finansowi są odmiennego zdania i twierdzą, że na rynku nieruchomości można zauważyć stale wzmagający się ruch, że coraz więcej się buduje, a najwięcej budują inwestorzy indywidualni. Stwierdzono też, że dzieje się tak przede wszystkim na obrzeżach wielkich miast, a najwięcej buduje się w stolicy, bowiem tam właśnie najbardziej rozbudowana jest infrastruktura komunikacyjna. Z pewnością jest w tym sporo racji, bowiem wystarczy tylko wyjechać poza obręb dużych miast, aby trafić na całe osiedla dopiero budujących się domów jednorodzinnych. Aby jednak budować niezbędne są kredyty na budowę domu i takich kredytów banki udzielają, podobnie zresztą jak kredytów na zakup mieszkania. Tymczasem może nie jest to jeszcze ten ruch co w latach 2007-2008, wtedy bowiem firmy deweloperskie przeżywały prawdziwy rozkwit, a ich właściciele szastali kasą na lewo i prawo, ale mimo to budują i sprzedają. Kiedyś sprzedawano tysiące mieszkań po wręcz bajecznie wysokich cenach, ale oderwanych od rzeczywistości, mimo to kupców nie brakowało, bowiem kwitł też rynek kredytów mieszkaniowych, a kredyty na budowę domu czy ich zakup było bardzo łatwo otrzymać. No i nie brakowało na tym rynku inwestorów zagranicznych. Ale gdy zamierzamy się budować w pierwszej kolejności myślimy o działce budowlanej i w pierwszej kolejności zabiegamy o kredyt na działkę budowlaną. Chyba, że ktoś ma gotówkę i kredyt na działkę budowlaną nie jest mu potrzebny.
– Nie tak odległy jest czas kiedy w okresie wielkiego mieszkaniowego boomu Polacy kupowali mieszkania nie tylko dla własnych potrzeb, ale również po ich uprzednim wykończeniu do późniejszej odsprzedaży – oczywiście z zyskiem. Wszyscy też, nie wyłączając deweloperów, kupujących mieszkania na własny użytek, a także zwykłych kombinatorów, najczęściej na budowę mieszkań oraz ich kupno zabiegali w bankach kredyty na dom w szwajcarskiej walucie. W tamtym okresie banki nie były tak rygorystycznie nastawione do zdolności kredytowych swoich klientów, więc jedynym dylematem było tylko w jakiej walucie kredyty na dom wybrać. Franki szwajcarskie były wtedy najpewniejszą walutą i najmniejsze były wówczas koszty takich kredytów. Teraz za to trzeba płacić. Poza tym inwestorzy przymierzający się do kredytów na budowę czy tez zakup działki powinni wiedzieć, że kredyty walutowe raczej nie wchodzą już w rachubę, ponieważ banki póki co wystrzegają się takiego kredytowania.