Kredyty we frankach

20 kwietnia 2012

Jeszcze dwa czy trzy lata temu kredyty walutowe w Polscy były rozchwytywane. Wiele kredytów hipotecznych spłacanych było w euro, ale jeszcze większa ilość hipotek była przyznawana we frankach szwajcarskich. W drugie połowie zeszłego roku moda minęła wraz z kursami walut, które rosły w górę z dnia na dzień. Banki zareagowały niemal natychmiast, kredyty w euro od tamtej pory mogli wziąć tylko nieliczni, którzy mogą poszczycić się grubszą zawartością portfela. Kredyty we frankach do niedawna mogli brać ci, którzy stan konta mieli jeszcze pokaźniejszy. W dodatku jedynym bankiem, który kredyty we frankach miał w ofercie był Nordea.
Nordea Bank na rynku kredytów walutowych pozostał z frankiem samotnie. Nie oznacza to, że taki kredyt mógł dostać każdy. Tutaj trzeba było wykazać się niemałymi dochodami, bo minimum 12 000zł netto. Dodatkowo polisa lub weksel, czyli koszty takiego kredytu były niemałe już na starcie. I co się okazało? Że kredyty we frankach nie przetrwały próby czasu. Nordea Bank wycofał ofertę hipotek w tej walucie i jeśli liczyliśmy na to, że uda nam się jeszcze zaciągnąć zobowiązanie kredytowe w tej walucie, to w najbliższym czasie nie mamy na to szans. Być może już nigdy takiej szansy nie dostaniemy, bo nic nie zapowiada tego, że kredyty we frankach wrócą do łask.
Kurs waluty co prawda jest obecnie na przyzwoitym poziomie, jednak decydujący wpływ ma tu chyba czynnik psychologiczny. Ludzie boją się, że niestabilna sytuacja giełdowa znów odbije się na cenach walut i będziemy świadkami powtórki sprzed roku. Nawet ci o pokaźniejszych zarobkach nie chcą zbytnio ryzykować, bo przy obecnych cenach kredyty we frankach są faktycznie niewiele tańsze. Gdyby waluty skoczyły w górę, to w połączeniu ze spreadem walutowym mogłoby być zupełnie inaczej. Gra nie jest chyba warta świeczki i przez jeszcze jakiś czas nie będzie.