Kredyt wpisany w życie

14 czerwca 2010

Kredyty bez sprawdzania w biurze informacji kredytowej, bez zabezpieczeń, bez poręczycieli i kredyty bez zaświadczeń o dochodach. Czy jeszcze kiedyś takie będą? Mało prawdopodobne, o takich kredytach raczej musimy zapomnieć, bowiem banki już dawno zaprzestały typowego dla nich w swoim czasie rozdawnictwa kredytowego. Przecież do niedawna niemal każdy, kto tylko złożył wniosek mógł na kredyt liczyć. Mało tego, miał go na bank. Teraz banki wolą dmuchać na zimne, bowiem sparzyły się na tym typowym dla siebie rozdawnictwie. Zadłużenie kredytobiorców wobec banków stale rośnie. Do niedawna tylko zadłużenie z kart kredytowych przekroczyło juz 15 miliardów złotych, nie mówiąc już o kredytach konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Będąc przy tych ostatnich należy dziwić się, że nie funkcjonuje pomoc jaką państwo zadeklarowało osobom, które zostały zwolnione z pracy nie z własnej winy. Pomoc dotyczy finansowego wsparcia spłat kredytów mieszkaniowych i hipotecznych, a ich miesięczna wysokość sięga nawet 1200 złotych. Rząd przeznaczył na ten cel kilkaset milionów złotych, a dotychczas wykorzystanych zostało niespełna kilka miliony złotych. Program ten ma obowiązywać do końca 2010 roku i jest jeszcze szansa, aby z takiego dofinansowania skorzystać. Patrząc na kampanie reklamowe banków oraz wszelkiej maści firm pożyczkowych  można wywnioskować, że wystarczy wyciągnąć rękę i kredyt mamy jak w banku. Tymczasem są to tylko zabiegi czysto marketingowe i zanim dostaniemy do ręki pieniądze zostaniemy dokładnie prześwietleni przez bank. Teraz kredyty bez sprawdzania, czy też kredyty bez zaświadczeń o dochodach nie wchodzą w ogóle w rachubę. Można się o takie starać i z pewnością nikt takiego kredytobiorcy szczegółowo nie będzie sprawdzać, ale tylko w firmach pożyczkowych.
– Zgadza się, tylko, że koszt kredytu w takiej firmie jest nawet o 100 procent większy niż w banku. Wprawdzie banki też stosują lichwiarskie metody pożyczania pieniędzy, ale nie aż w tak jawny sposób jak firmy pożyczkowe. Zresztą, jeżeli klient ma w swoim banku konto bankowe i regularnie spływają na nie pieniądze z jego wynagrodzenia, może liczyć, że bank nie będzie żądać takich zaświadczeń. Po co skoro ma wgląd do rachunku klienta? Natomiast jeżeli takiego konta nie mamy nie łudźmy się, bank z pewnością zażąda zaświadczenia o dochodach – powiedział doradca kredytowy.