Czy warto się o nie starać

12 marca 2012

Sytuacja na rynkach finansowych zjednoczonej europy z pewnością odbija się również na naszym rynku finansowych i naszych finansach osobistych. W związku z czym często tak jest, ze nie mamy z czego spłacać swoich zadłużeń, a tym zadłużeń bankowych. W związku z tym tak się czasami dzieje, że często nie mamy innego wyjścia jak tylko konsolidacja kredytów. Pamiętajmy jednak, że za kredyty konsolidacyjne też trzeba zapłacić, bowiem funkcjonują na podobnych zasadach jak pozostałe kredyty. A więc należy się liczyć z prowizją, opłatami bankowymi, ubezpieczeniem itp. Wszystko to kosztuje, ale i tak warto zainwestować w kredytybkonsolidacyjne. Swego czasu jeden z portali finansowych przeprowadził sondę na temat konsolidacji i zadał tylko jedno pytanie. Mianowicie: czy masz zamiar wziąć kredyt konsolidacyjny? Okazało się, ze 75 procent sondowanych odpowiedziało, tak – mam zamiar skonsolidować kredyty, 17 procent odpowiedziało – zastanawiam się nad tym i tylko 8 procent nie wiedziało o co chodzi. EW związku z tym wniosek jest jeden, konsolidacja kredytów jest potrzebna i często rozwiązuje nasze kredytowe problemy.
– Chyba jest to jedyne rozsądne wyjście, ale niestety też nie jest tanie. Konsolidacja w ekonomii oznacza zjednoczenie, zespolenie, połączenie. Czyli kredyty konsolidacyjne w swoim założeniu mają łączyć kilka kredytów w jeden długoterminowy i często z niższym oprocentowaniem. Banki doskonale wiedzą jak sprzedać swój produkt, ale nie wszystkie ich działają są fair w stosunku do klienta. Klient – szczególnie starszego pokolenia – niekoniecznie wie na czym polega konsolidacja kredytów i jakie z tego tytułu kredytobiorca ponosi koszty. Trzeba bowiem wiedzieć, że za konsolidację też się płaci i w dodatku są to niemałe pieniądze – powiedział jeden z kredytobiorców.
Nie tak dawno na jednym z portali internetowych można było zapoznać się z historią takiego wrobienia w kredyty konsolidacyjne. Jeden z internautów opisał wydarzenie o swojej matce wrobionej w taki kredyt przez ge money bank. Wrobiona w konsolidację została kobieta już starsza, ponad sześćdziesięcioletnia wdowa, pobierająca miesięczne świadczenia emerytalne w wysokości 1200 złotych netto. Kredytobiorczyni miała już w banku kredyt w wysokości 39 000 złotych (skąd taki kredyt u emerytki z emeryturą 1200 zł?). W 2009 roku ge money bank zaoferował jej konsolidację kredytu: ” Ma Pani u nas kredyt. Jest Pani dobrym klientem (jak ma nie być skoro mają zlecenie stałe z konta klientki na które wpływa emerytura). Ma Pani u nas kredyt na kwotę 39 000 złotych. Proponujemy dodatkowe 3000 złotych w gotówce i robimy kredyt konsolidacyjny – niestety klientka zgodziła się. Więc bank spłacił poprzedni kredyt i podpisał z nią nową umowę, ale już na kwotę 48 tysięcy złotych. Rachunek banku jest prosty: 39 000 złotych starego kredytu + 3000 złotych w gotówce + ubezpieczenie kredytu i marża. Dodatkowe opłaty kosztowały emerytkę nie mniej nie więcej jak 6000 polskich złotych. Na takich zasadach działają banki stosując często chwyty poniżej pasa. W tym przypadku rata miesięczna wyniosła aż 1017 zł, co przy dochodzie 1200 złotych stanowi 80 procent jej miesięcznego świadczenia emerytalnego. Teraz na taki numer bankom zabrania rekomendacja T. Tylko że banki jak chcą potrafią zignorować jej zapisy. O sytuacji tej trzeba często pisać, powtarzać, przypominać, aby ludzie wiedzieli na czym konsolidacja polega i czy warto o kredyty konsolidacyjne się starać.