Czy rzeczywiście najlepsze

26 października 2011

 

To prawda, że polskie banki zupełnie nieźle radziły sobie w dobie największego kryzysu. Kiedy padały jedna po drugie wielkie finansowe korporacje nasze banki przyczajone czekały na lepsze czasy. I doczekały się. Na przykład bank pko bp został liderem wśród banków Europy Środkowo-Wschodniej. Właśnie obliczono, że pko bp w 2009 roku wypracował zysk netto w wysokości dwóch miliardów trzystu sześciu milionów złotych, a aktywa banku wzrosły do 156 miliardów złotych. Prezes zarządu banku pko bp Zbigniew Jagiełło stwierdził, że jego bank tym samym umocnił swoja pozycję lidera bankowości w kraju, bankowości detalicznej oraz bankowości gospodarczej Aktywność również rok później nieźle sobie poczynał. Chociaż trzeba powiedzieć, że stracił również w międzyczasie  ponad 120 tysięcy kont osobistych, których właściciele wycofali się z interesów z tym bankiem. Prawda jest taka, że najlepsze banki nie tylko umiały przeczekać największy kryzys, ale nawet ugrały na nim swoje. Aktywność pko bp? Nie ulega wątpliwości, że wymieniając najlepsze banki pko bp jest Aktywność samym czubie tej klasyfikacji. Aktywność biznesowa banku wzrosła w warunkach spowolnienia wzrostu gospodarczego, a później było już tylko lepiej.  W efekcie wolumeny kredytów i depozytów należą do najwyższych w Polsce.

– Szkoda tylko, że bank ten stosuje również wobec swoich klientów chwyty poniżej pasa, czyli niedozwolone metody reklamowe i nie do końca jest w porządku wobec swoich klientów. Otóż bank pko bp został ukarany przez UOKiK grzywną w wysokości 5,7 mln. zł. za to, że w reklamach lokat wprowadzał swoich klientów w błąd. Bank podawał oprocentowanie w skali roku swoich lokat bankowych w wysokości 6 procent. Logiczne jest, że naliczanie oprocentowania powinno zacząć się od chwili podpisania umowy przez klienta. Niestety, ale nie w banku pko bp, który tę decyzję pozostawił sobie. Klienci dowiadywali się o tym dopiero kiedy zjawili się w placówkach banku mając zamiar takie lokaty wykupić. Tylko co to za kara dla tak potężnego banku? Podobnych nieprawidłowości w bankach nie brakuje, a są to przecież najlepsze banki funkcjonujące w Polsce. Niemal wszystkie banki stosują też inne metody reklamowe, na przykład dopisując drobnym druczkiem, iż oferty reklamowe nie są rzeczywistymi ofertami. Tak jest przy reklamach kredytów i depozytów. O tym jednak najczęściej klient dowiaduje się przy finalizowaniu umów – stwierdził jeden z klientów.

Podobnych praktyk nie brakuje w niemal wszystkich bankach. Tak na przykład dzieje się z kredytami. Każdy bank w swojej ofercie kredytowej wskazuje na niskie oprocentowanie kredytu, ale zawsze podaje, że oprocentowanie kredytu rozpoczyna się od dolnej granicy. Nigdy, albo prawie nigdy, nie podawana jest górna granica. Poza tym w ofercie nie uświadczy się informacji o wysokości prowizji, ile wyniesie klienta opłata przygotowawcza, jak wysoka jest marża i ile klient zapłaci za ubezpieczenie kredytu. Takich informacji nawet najlepsze banki nie przekazują, bo nie chcą odstraszyć klientów. I mają się czego bać, bowiem po podliczeniu zwykle okazuje się, że rzeczywisty koszt takiego czy innego kredytu jest kilkakrotnie większy niż ten reklamowany.