Banki szaleją

24 lutego 2011

Wprawdzie banki nie są już tak rygorystyczne w przyznawaniu kredytów jak to było jeszcze rok czy dwa lata tamu, ale nadal stawiają wysoko poprzezczkę przed kredytobiorcami.  Może tylko w branży kredytów mieszkaniowych i hipotecznych banki zdecydowanie złagodziły swoją politykę kredytową, ale kto wie jak to wszystko będzie wyglądało po wprowadzeniu rekomendacji T, nie mówiąc juz o znowelizowanych zapisach rekomendacji S. Nie wybiegając daleko w przyszłość trzeba jednak stwierdzić, że mimo to o kredyty teraz jest już  łatwiej. Szczególnie ubiegły rok był trudnym rokiem dla branży kredytowej i jest to opinia nie tylko kredytobiorców ale również banków. Kredytobiorcy mieli i mają nadal słuszne pretensje do banków za politykę kredytową, którą banki od jakiegoś czasu prowadzą. Kiedyś o kredyt bez bik, poręczycieli, kredyt gotówkowy czy na przykład kredyt samochodowy bez zaświadczeń było bardzo łatwo, teraz trzeba o takich kredytach raczej zapomnieć. Z drugiej jednak strony trzeba też zrozumieć racje banków, które nie mogą odzyskać swoich pieniędzy, ponieważ nadal mają dłużników, którzy nie spłacają swoich kredytów. W związku z tym banki miały podstawy do zaostrzenia warunków kredytowych, a komisja nadzoru finansowego do wprowadzania w życie kolejnych rekomendacji.  Poza tym banki nadal obawiają się, że złych kredytów będzie przybywać, bowiem sytuacja wielu polskich rodzin stale się pogarsza, ale są też przeciwne tak rygorystycznym warunkom jakie proponuje komisja nadzoru finansowego.
– Kiedyś chciałem wziąć kredyt samochodowy i zanim go dostałem, to musiałem spełnić takie warunki, że aż nie mogłem w to uwierzyć. Myślałem, że bank sobie żartuje. Musiałem dostarczyć setki dokumentów, itp. Z jednej strony rozumiem banki, ale nie popadajmy w paranoje. Przecież kredytu potrzebują ludzie, którzy nie mają zbyt wielu pieniędzy, a wychodzi na to, że przyznawane są tym, którzy je mają. Totalny absurd- mówi jeden z klientów.
Jak widać nie łatwo jest wziąć kredyt samochodowy, hipoteczny, mieszkaniowy i każdy inny. Podobnego zdanie są także inni klienci, którzy starają się o kredyty w bankach. Banki zaczynają działać na podobnych zasadach jak wiele firm pożyczkowych. W ofertach najczęściej omijany jest drażliwy dla banków temat rzeczywistych kosztów kredytu. Najczęściej jest coś dopisane na końcu oferty mikroskopijnym druczkiem, ale i tak nie wszystko. Jeżeli na przykład bank napisał w ulotce reklamowej, że jest to szybki kredyt bez żadnych zaświadczeń, a na dole ulotki dopisuje, że tej oferty nie można traktować jako rzeczywistej i, że bank może zażądać od klienta dodatkowych dokumentów, to po co ten cyrk? Ma rację wypowiadający się na ten temat jeden z kredytobiorców, że teraz, nie dość, że znacznie trudniej jest, na przykład o kredyt samochodowy w banku, to jeszcze nie wiadomo czy będzie nas stać na jego spłacenie. I to nie dlatego, że źle wyliczyliśmy koszt kredytu, ale dlatego ponieważ to najczęściej banki zawyżają jego koszty.